Denia- region kotów i wędkarzy

Denia to region wschodniej Hiszpanii, który we wrześniu miałam okazję po raz drugi odwiedzić. Był to dla mnie czas odpoczynku, ładowania baterii, ale także uwieczniania wspomnień. Pragnę podzielić się z Wami swoimi przeżyciami i kadrami, które udało mi się złapać!

Zacznę od tego, że we wszystkich odwiedzonych przeze mnie miastach napotkałam sporą ilość kotów. Niektóre żyły w porcie, inne zamieszkiwały ruiny zamku, a jeszcze inne wałęsały się po uliczkach licząc na smakowite kąski. Koty to stworzenia wyjątkowo fotogeniczne, więc powróciłam z niemałą ilością ich portretów.

 

Fotografia zwierząt  Fotografia zwierząt

Fotografia zwierząt  Zdjęcia reportażowe

 

Drugim charakterystycznym widokiem Denii i okolic byli wędkarze. Każdego wieczora można było spotkać ich na skalistym molo, gdzie zarzucali swoje haczyki i przy zachodzącym słońcu wyczekiwali ryb. Często towarzyszyły im kraby, które wyjątkowo upodobały sobie skaliste wybrzeża i choć płochliwe, pozwoliły zaciekawionym turystom na ich podziwianie. 

 

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

 

Wiedziałam, że będąc w tak pięknym miejscu, nie mogę odpuścić sobie zdjęć o wschodzie słońca. W Hiszpanii słońce budzi się trochę później niż u nas, więc około 7:00 byłam już na pobliskiej plaży. Wraz ze mną wyruszyli moi towarzysze podróży, którzy uzbrojeni w aparaty również polowali na wyjątkowe widoki. Niestety, wschód nie był tak spektakularny, jak byśmy tego oczekiwali, ponieważ tego dnia na niebie pojawiło się sporo chmur. Jednak nie przeszkodziło mi to w złapaniu kilku innych, wyjątkowych momentów :)

 

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

 

Jednak tym, co zachwyciło mnie najbardziej były przepiękne, pełne kolorów zachody słońca. Miałam okazję oglądać je z kilku różnych miejsc i każdy z nich był wyjątkowy. 

 

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

 

Nie byłabym sobą, gdybym nie skorzystała z pobliskiej obecności gór. W okolicy miejscowości El Verger, gdzie mieszkałam, znajdowała się góra Segaria i to właśnie wejściu na nią poświęciłam kilka godzin upalnego dnia. Żeby dojść do podnóża góry, musiałam przemierzyć spory odcinek miasteczka. Żar lejący się z nieba nie był łaskawy, jednak drogę wynagradzał widok drzewek mandarynkowych, które w ogromnych ilościach rosły w mijanych sadach. Choć jeszcze nie były w pełni dojrzałe, bowiem ich czas przypada na listopad, to udało mi się jedną spróbować. Grzechem byłoby nie skosztować mandarynki czy pomarańczy będąc w Hiszpanii ;)

Droga na szczyt była bardzo przyjemna, Segaria nie jest zbyt wysoką górą, a szlak prowadzący na nią należał do łatwych. Choć szczyt nie jest imponujący, to widok z niego był niesamowity. Wzrokiem mogłam uchwycić morze i góry, miasto oraz dużą ilość pól uprawnych i sadów, które są cechą charakterystyczną tego regionu.

 

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

 

Poza Segarią odwiedziłam też kilka szczytów w Javea. Jest to miasto bardzo mocno nastawione na turystykę. Plażę Javea okupują zawsze spragnieni odpoczynku i rozrywki urlopowicze. Jednak kryje ona w sobie dużo więcej niż tętniące życiem centrum miasta. Jest to miejscowość z największą w tym regionie ilością przepięknych plaż, punktów widokowych i zachwycających, ukrytych wśród skał, miejsc. 

 

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

 

To, w czym czuję się najlepiej, to fotografia ludzi. Uwielbiam łapać ich emocje i pokazywać jak żyją. Dlatego chodziłam mniej turystycznymi uliczkami miast, szukałam codzienności mieszkańców, którą z przyjemnością uwieczniałam na fotografiach.

 

 

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  

 

Wiecie, że Hiszpania ożywa nocą? Co ciekawe, część z restauracji czy kawiarni otwierana jest dopiero w godzinach wieczornych, kiedy to na ulice wychodzi tłum ludzi. Dzięki temu wraz z towarzyszami podróży byliśmy pierwszymi klientami jednej z restauracji, choć zawitaliśmy do niej dopiero około 20:00.

 

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

 

Ostatnim o czym chciałabym Wam opowiedzieć był festyn, który odbywał się w miejscowości Gandia w ostatni weekend września. Zgromadził on wielu pasjonatów smacznego jedzenia, pokazów artystycznych i dobrej zabawy. Już od wjazdu do miasta, dało się zauważyć poruszenie. Grupki ludzi dziarsko podążały do centrum, gdzie ustawione były stragany pełne regionalnych potraw, wyrobów kosmetycznych i gadżetów. W powietrzu czuć było intensywny zapach przypraw, ogniska i serów. Ulice były tego wieczora wyjątkowo gwarne. Festyn był połączeniem jarmarku i występów artystycznych, które oglądać mogliśmy w kilku miejscach. Wzdłuż ulic rozstawił się teatr, mężczyźni na szczudłach, między przechodniami maszerowali grajkowie, a na rowerze pędzili zachęcający do wspólnej zabawy klauni. W samym centrum rynku umieszczono scenę, na której swoje występy dawali tancerze z różnych krajów. Ten wieczór pełen był energii, radości i beztroski!

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe

Zdjęcia reportażowe  Zdjęcia reportażowe